Planujesz urlop z dużym wyprzedzeniem czy raczej wolisz szalone wypady last minute? Jeśli znajdziesz dobrą ofertę lub trafisz na bilet w świetnej cenie do sprawdź najpierw, czy aby nie jest to związane z warunkami pogodowymi w regionie. Nie każdy azjatycki kraj jest gorący i zaprasza błękitnym niebem przez 365 dni w roku. Oto kilka naszych sugestii i pomysłów na cały rok, miesiąc po miesiącu. Sprawdź! Daj się zainspirować.
Filipiny. Położone około 800 kilometrów od wybrzeża Wietnamu na Pacyfiku. Stolica kraju, Manila, znajduje się na jednej z 7000 filipińskich wysp. Pora monsunowa trwa tam od czerwca do listopada, ale warto pamiętać, że Filipiny są dość długie i w różnych regionach może ona zaczynać się nieco wcześniej lub kończyć nieco później. Lecąc na Filipiny z Polski najpewniej trafimy na jedno z większych lotnisk takich jak to w Manili czy w Cebu. Jeśli zaczniemy w tym drugim, wtedy warto wybrać się do historycznej dzielnicy, w której znajduje się między innymi Bazylika Dzieciątka Jezus czy Krzyż Magellana. Na niewielkiej wyspie Bohol nieopodal Cebu wrażenie zrobi zachód słońca nad Czekoladowymi Wzgórzami. Kolejna wyspa warta uwagi to Palawan. Tutejsza podziemna rzeka wpisana jest na listę UNESCO. Okolica El Nido to także świetna baza wypadowa na piękne plaże archipelagu Bacuit. Z Manili dostaniesz się w wiele zakątków. Warto rozważyć słynne Boracay, Moalboal z wodospadami Kawasan, czy Coron z jeziorem Kayangan.
Sri Lanka i Malediwy. Pozostajemy w wyspiarskim klimacie i w lutym ruszamy na Sri Lankę. To państwo, dawniej zwane Cejlonem, znajduje się poniżej Indii, zaledwie 18 kilometrów od ich południowego wybrzeża. Lecąc na Sri Lankę z pewnością trafimy na międzynarodowe lotnisko w Colombo. Stąd możemy ruszyć w dalej w centralne, południowe i północne regiony wyspy. Standardowe trasy zwiedzania prowadzą od Colombo – które co ważne nie jest stolicą kraju, bo jest nią Kotta – przez okolice dawnych stolic w Anuradhapurze i Polonnaruwie. Jeśli masz więcej czasu, warto odwiedzić obydwa te miejsca. Przy krótszym pobycie sama Polonnaruwa jest satysfakcjonująca. W tej samej okolicy leży obowiązkowy punkt programu – Sigiriya, czyli miasto na skale. Nieopodal warto zajrzeć także do mistycznych jaskiń w Dambulli. Sri Lanka od zawsze słynęła ze swojej herbaty i przypraw, więc grzechem byłoby pominięcie ogrodów przypraw (spice gardens) w Matale oraz rozciągających się na wzgórzach tarasów herbacianych. Fani trekkingów niech zahaczą o Równinę Hortona i Szczyt Adama. Wypoczynek nad morzem jak najbardziej jest możliwy na Sri Lance. Idealne warunki daje nam południowe i zachodnie wybrzeże. Będąc jednak tak blisko Malediwów – zaledwie 2 godziny lotu – warto wziąć je pod uwagę. Standardowo biura oferują 7-14 dniowe pobyty w kurortach na Malediwach, ale jeśli chcemy tylko posmakować słynnego malediwskiego luksusu i ponurkować przy pięknych rafach koralowych, do 3-5 dni z pewnością nam wystarczy.
Indie Północne. Indie są tak ogromne i bogate w atrakcje, że nie da się ich zobaczyć w czasie jednej podróży. Są tak wielkie, że leżą w kilku różnych strefach klimatycznych, o czym podróżnicy często zapominają. Nie jednego już skusiły atrakcyjne ceny biletów do Delhi w styczniu, tymczasem okres od grudnia do lutego jest w północnych Indiach po prostu zimny i mglisty, z temperaturami spadają w okolice 0 stopni. Najlepiej przylecieć do Delhi w Marcu. Samo zwiedzanie stolicy Indii powinno nam zająć nie więcej niż 2-3 dni, po których możemy ruszyć dalej. Gdzie? Dla wielu z pewnością punktem „must see” będzie Tadż Mahal w Agrze. Dalej słynna trasa zwana „złotym trójkątem” wiedzie do stolicy Radżastanu czyli różowego miasta Dźajpur. Wizytówką tego miejsca jest Pałac Wiatrów stanowiący część Pałacu Miejskiego, który także warto odwiedzić. W obszarze pałacu zajrzyj też koniecznie do obserwatorium astronomicznego Dżantar Mantar. Nie można wyjechać z Dżajpuru nie odwiedzając Fortu Amer, który największe wrażenie robi o zachodzie słońca. Dalej polecam ruszyć trasą w głąb Radżastanu, w kierunku pustyni odpowiednio przez miasta Puszkar, Dźodhpur i do Dźajsalmeru. Alternatywnie z Delhi można wyruszyć pociągiem do stanu Pendżab, gdzie znajduje się piękna złota gurudwara, czyli świątynia Sikhijska. Dla fanów natury Park Narodowy Rathambore to szansa spotkania z tygrysami. Zaś poszukiwacze duchowej przemiany powinni uwzględnić w swoim programie Rishikesh.
Wietnam. Kraj długi na 1800 kilometrów, więc by zobaczyć najważniejsze punkty i najpopularniejsze miejsca niezbędne będzie skorzystanie z lotów wewnętrznych. Zaczynamy od północy – stolicy Wietnamu Hanoi – lub z południa – dawnego Sajgonu, dziś miasta Ho Chi Minh. Jeśli lubisz górskie wyprawy, to ruszaj w północne regiony Sa Pa i na podbój najwyższego szczytu Wietnamu – Fansipanu (3147 m.). Jeśli lubisz poznawać kraj z perspektywy kulinarnej, to zostań dłużej w Hanoi. To miasto oczaruje Cię historią, kulturą i pysznym jedzeniem. Wybierz się na przejażdżkę rykszą rowerową po uliczkach pełnych sklepów i klimatycznych kawiarni, zajrzyj do najstarszego uniwersytetu na świecie w Świątyni Literatury, zapal kadzidełko przy świątyni na jednym filarze. Środkowa część Wietnamu to zupełnie inny klimat. Można poplażować w okolicy Danang lub też skorzystać z uroków miasteczka Hoi An. Miejsce to słynie z wielobarwnych lampionów, które rozświetlają wieczorami ulice i pływające po rzece łódeczki. Hoi An to także nie lada gratka dla fanów mody. Buty, torby, ubrania ze świetnej jakości materiałów, zgodnie z Twoim własnym projektem uszyjesz tu tanio i w zaledwie 24-48 godziny. A czas oczekiwania możesz spędzić w mistycznych Marmurowych Górach. Jeśli lubisz historię wyrusz też w kierunku dawnej stolicy w Hue. Południe Wietnamu to z jednej strony pamiątki po Wojnie Wietnamskiej w postaci słynnych tuneli Cu Chi, z drugiej zaś dostęp do urokliwych rolniczych regionów delty Mekongu.
Japonia. Większość osób przybywa tu by zobaczyć kwitnące wiśnie, ale w maju tłumy znikają, a przyjemna wiosenna pogoda pozostaje. Zwiedzanie najłatwiej zacząć od Tokio. Już samo zwiedzanie ruchliwej stolicy dostarczy nam sporo wrażeń. Pałac Cesarski, świątynia Meiji, Senso-ji zachwycą estetyką i architekturą, zaś dzielnice Ginza, Akhibara i Golden Gai to raj dla lubiących zakupy, elektronikę i mangi. Wieczorna wizyta w tych miejscach pozwala zobaczyć nocne życie Tokio. Ikoniczne zdjęcie Fudżi warto zrobić spod pagody Chureito. Jeśli od zawsze marzyłeś o podziwianiu japońskich krajobrazów, to musisz wybrać się na wyspę Miyajima, by zobaczyć słynny chram Itsukushima. Kto czytał lub oglądał „Wyznania gejszy” zapewne zapragnie też zobaczyć Kioto. Ta kulturalna stolica Japonii znajduje się w dolinie dwóch rzek, otoczonej szczytami gór. Przenieś się w czasie spacerując uliczkami Ninenzaka i Sannenzaka. Pomedytuj w Świątyni Uspokojonego Smoka, zajrzyj do dzielnicy Gion by spotkać gejsze i maiko. Jeśli zaś lubisz spacery pośród natury to umieść na liście ogrody Korakuen, wąwóz Takachiho, czy las bambusowy w Kioto. Swoją podróż możesz zakończyć (lub też tutaj zacząć) w Osace. Zajrzyj na spektakularny targ Kuromon, podziwiaj widoki z Umeda Sky Building, poznaj tajniki produkcji sake w Kobe.
Korea Południowa. Zaczynamy od jej stolicy, czyli Seulu. Tutaj zakosztować można życia koreańskiej metropolii z jej barwnymi atrakcjami i wyśmienitym jedzeniem. Jeśli dotrzesz tu za dnia, zacznij od zwiedzania pałacu Gyeongbok oraz Muzeum Ludowego. Jeśli zwiedzanie zaczynasz wieczorową porą, warto zobaczyć panoramę miasta z N Seul Tower (236 m.). Urokliwa uliczka Insadong jest świetnym miejscem na spacer, ale także kupno dzieł sztuki i degustację herbaty. Jeśli interesuje Cię temat podziału Korei i chciałbyś rzucić okiem na Koreę Północną, koniecznie wybierz się do strefy zdemilitaryzowanej w Panmunjom i na wieżą obserwacyjną Dora. Kolejny punkt na trasie większości wycieczek to Park Narodowy Seoraksan. Jeśli starczy Ci sił wejdź Ulsan Bawi, następnie wjedź kolejką na wzgórze Kwonkeumsung, gdzie znajduje się zabytkowa forteca. Nie możesz pominąć także 15-metrowej statuy buddy, najstarszej na świecie świątyni Shinheungsa oraz pawilonu na wodzie. Jeśli chcesz poczuć jak wyglądało dawniej życie na koreańskiej wsi, po drodze do Gyeongju zatrzymaj się w Hahoe. Nieopodal warto zajrzeć także do muzeum masek. Będąc w Gyeongju musisz odwiedzić obiekty wpisane na listę UNESCO: granitowe groty Seokguram oraz świątynię buddyjską Bulguksa. A jeśli marzy Ci się odrobina wypoczynku na plaży, to warto przelecieć na słynną wulkaniczną wyspę Jeju. Jeśli starczy Ci czasu, to wybierz się na zwiedzanie jej wschodnich rubieży, by podziwiać widok na wygasły wulkan Ilchul-bong lub na południe, gdzie znajdują się spektakularne klify Jusangjeolli.
Singapur i Malezja. Lecimy do Singapuru. Tutaj na zwiedzanie wystarczy nam dwa dni, bo cała powierzchnia tego państwa-miasta to zaledwie 733 km2. Młody, nowoczesny Singapur to przede wszystkim niesamowita architektura. Będąc tu trzeba zobaczyć jego wizytówkę, czyli Gardens by the bay oraz hotel Marina Bay Sand z charakterystycznym wiszącym basenem. Jako że miesza się tu wiele kultur, warto w Singapurze zajrzeć do dzielnicy arabskiej, Chinatown czy „małych Indii”. Dalej do Malezji można wyruszyć autobusem w stronę Penang lub też przelecieć do kolejnej azjatyckiej metropolii, stolicy Malezji – Kuala Lumpur. Dzień lub dwa powinny wystarczyć na jej zwiedzenie. Co powinno się znaleźć na Twojej liście? Kwai Chai Hong, Zhongshan Building, Rumah Penghulu, dzielnica Kampung Baru, świątynia Tien Hau oraz plac Merdeka, zaś słynne kolby kukurydzy Petronas Towers najlepiej prezentują się wieczorem. Jadąc dalej w poszukiwaniu wytchnienia od pędu miasta zatrzymaj się na dzień w okolicach Cameron Highlands. Dla podróżników rządnych większej ilości kontaktu z naturą polecamy Park Narodowy Taman Nagara oraz znajdujący się na Borneo Batang Ai, gdzie można spotkać orangutany. Perełką Malezji jest Malakka z jej barwną, tradycyjną zabudową, zaś w poszukiwaniu pięknych plaż i odpoczynku nad wodą warto wybrać się w kierunku Langkawi lub mniej oczywistych Tioman Islands.
Indonezja. Kraina 17,5 tysiąca wysp. Państwo to położone jest w pacyficznym pierścieniu ognia, więc krajobrazy malowniczo ubarwiają stożki wulkaniczne. Jedną z bardziej popularnych indonezyjskich destynacji od lat pozostaje wyspa Bali z jej licznymi świątyniami, bajkowymi plażami, wodospadami i malowniczo zielonymi polami ryżowymi. Indonezja ma jednak do zaoferowania znacznie więcej. Podróż taką trzeba dobrze zaplanować, ze względu na ograniczoną ilość lotów i promów między wyspami, ale zamykanie się na samo Bali dla rządnego wrażeń podróżnika będzie wielką stratą. Z bardziej popularnych atrakcji indonezyjskich wysp warto wspomnieć zabytkowe kompleksy świątynne Borobudur i Prambanan na wyspie Jawa. Tutaj także, na zachodnim wybrzeżu znajduje się stolica kraju, czyli Dżakarta, zwana czasem Wielkim Durianem. Na zachodzie licznych turystów przyciągają Park Narodowy Bromo Tengger Semeru z wiecznie dymiącym wulkanem Bromo, a nieco dalej wulkan siarkowy Kawa Ijen wypełniony turkusowym jeziorem. Orangutany, wielkie pomarańczowe małpy, których DNA aż w 98% przypomina to ludzkie, zamieszkują wyspy Sumatra i Borneo. Można podziwiać te piękne zwierzęta z bliska w jednym z tutejszych parków narodowych. Większość czytelników zapewne kojarzy także słynne smoki z Komodo. By spotkać te olbrzymie warany musimy najpierw udać się na zachód wyspy Flores, a potem wyruszyć w rejs łodzią na wyspy Komodo lub Rinca. Przy okazji możemy miło spędzić czas na nurkowaniu głębinowym lub powierzchniowym, bo rafa koralowa tego regionu jest zachwycająca. Każda indonezyjska wyspa to inna kultura, a te najbardziej oryginalne jej przykłady możemy zaobserwować u Tana Toraja na wyspie Sulawesi oraz u Papuasów. Na wypoczynek jako alternatywę dla Bali warto rozważyć Lombok, Gili lub Karimunjawe.
Bhutan. Kraina mlekiem i miodem płynąca, ostatnie Szangri La, Królestwo Smoka. Kolorowe domki wciśnięte we wszechobecną zieleń to widok, który nie pozostawi żadnego podróżnika obojętnym. Miejsce tym ciekawsze, że nie wielu jeszcze tam dotarło. Wjazd do Bhutanu możliwy jest wyłącznie za sprawą jednej z oficjalnie zarejestrowanych turystycznych firm, w asyście lokalnego przewodnika. Backpackerzy nie są mile widziani, a dodatkowo ceny usług i noclegów są raczej wysokie, bo odgórnie narzucone przez państwo. Już przed pandemią wjazd do Bhutanu był kosztowny, a po pandemii ceny pakietów dodatkowo wzrosły. Bhutan to królestwo z monarchią konstytucyjną. Na terenie około 39 000 kilometrów kwadratowych (mniej więcej tyle co województwo mazowieckie) mieszka około 770 000 ludzi. Wciśnięci między Chiny i Indie Bhutańczycy cenią swoją kulturę i trwają przy swoich tradycjach. Z okolicznych azjatyckich krajów dotrzeć można na międzynarodowe lotnisko w Paro korzystając z lotów oferowanych przez bhutańskie linie lotnicze Druk Air oraz Bhutan Airlines. Lotnisko w Paro znajduje się w dolinie na wysokości 2265 m.n.p.m. i otoczone jest szczytami górskimi sięgającymi nawet 5500 m.n.p.m.. Dalej drogą lądową poleca się ruszyć do stolicy – Trimphu. To mieszkanka tradycji i kultury w unikatowym bhutańskim wydaniu. Zwiedzić tu można Bibliotekę Narodową, Instytut Zorig Chusum, muzeum tekstyliów i tradycyjnych sztuk, instytut tradycyjnej medycyny, monastyr Trashichhoedzong. Przez przełęcz Dochu-La można dotrzeć do Punakhi, która była dawniej stolicą. Znajduje się tu jeden z bardziej imponujących bhutańskich Dzongów – charakterystyczny dla tego kraju klasztor-twierdza. Nie można też zapomnieć o najsławniejszym, widokówkom klasztorze Taktshang Lhakhang, czyli Gnieździe Tygrysa, nieopodal Paro. Zwiedzanie Bhutanu najlepiej połączyć ze zwiedzaniem Nepalu.
Nepal. Mały sąsiad wielkich i potężnych Indii. Większości kojarzy się z Himalajami i górskimi wspinaczkami, ale to nie jedyna atrakcja tego urokliwego zakątka Azji. Zacznijmy od stolicy kraju, pełnego majestatycznej newarskiej architektury miasta Katmandu. To tutaj ma początek każda wyprawa do Nepalu i to tutaj możemy zakupić cały niezbędny nam sprzęt oraz ciepłe ubrania. Przydadzą się one tym, którzy zamierzają wdrapać się na himalajskie szczyty. Ci zaś, którzy nie są fanami trekkingów nie będą potrzebowali tak profesjonalnego przygotowania, bo w większości terenów nizinnych jest ciepło. Żeby zwiedzać Nepal w przyjemnych warunkach najlepiej dotrzeć tu po zimie, a przed porą deszczową, czyli między lutym a czerwcem lub też po porze deszczowej na przełomie października i listopada. W Katmandu zachwycą nas stupy Boudhanath i Swayambunath, świątynia Pashupatinath i zabytkowy plac Durbar z pałacem Kumari – dziewczynki będącej wcieleniem bogini Taleju. Piękną zabudowę maja także sąsiednie miasta leżące w Dolinie Katmandu – Patan i Baktapur. Nie każdy wie, że w Nepalu mieszkają nosorożce. Te ogromne, majestatyczne zwierzęta można podziwiać w Parku Narodowym Chitwan. By choć na chwilę zerknąć na imponujące szczyty Himalajów warto pofatygować się do Pokhary. Tutaj także znajduje się muzeum górskie, gdzie możemy zaznajomić się z historią himalaizmu, ale także dowiedzieć się więcej o barwnej kulturze nepalskich plemion. Podróżując po Nepalu warto pamiętać, że tamtejsze drogi są w bardzo kiepskim stanie, więc przemieszczanie się między kolejnymi punktami na mapie potrafi trwać długie godziny. Niech Cię to jednak nie zniechęca, bo lot widokowy podczas którego podziwia się Mt. Everest i wiele innych szczytów z „dachu świata” wynagradza wszelkie trudy.
Tajlandia i Kambodża. Jako turystyczna Mekka Tajlandia nie potrzebuje reklamy. To miejsce, które przyciąga każdego turystę i podróżnika, bo tamtejsze jedzenie, krajobrazy i atrakcje nie mają sobie równych. Do tego przyjaźni ludzie, pozytywne nastawienie do turystów i przepis na sukces gotowy. Co zrobić żeby z naszych tajskich wakacji wyciągnąć jak najwięcej, jeśli nie korzystamy z oferty biura podróży? Przede wszystkim zacząć od 2-3 dni w Bangkoku. To tutaj, jak w każdej stolicy i metropolii możemy spróbować kuchni każdego regionu i wytyczyć ścieżkę dalszych eksploracji. Aklimatyzacja w Bangkoku da nam szansę odwiedzenia wspaniałych świątyń takich jak Wat Pho, Wat Arun czy Wat Traimit. Lokalne bazary pełne są pysznego ulicznego jedzenia, a także straganów z oryginalną odzieżą czy zaskakującymi pamiątkami. O świcie Pałac Królewski w Rattanakosin, o zmierzchu drink na 80 piętrze hotelu Baiyoke Sky. Śniadanie na Makkasan, kolacja w Chinatown, a po kolacji spacer na bazar kwiatowy. Z obecnej stolicy możemy skierować się na północ, do dawnych stolic w Ayutthai i Sukothai lub też na wschód w kierunku granicy z Kambodżą. Wizę otrzymamy na granicy lub na lotnisku w Siem Reap. Trzy dni w Kambodży to może niewiele, ale będziemy w stanie dotknąć tamtejszej kultury i zwiedzić oszałamiające zabytki okresu angkorskiego takie jak słynna Angkor Wat, Angkor Thom, Ta Phrom czy Bantey Srei. Po powrocie do Tajlandii możemy ruszyć dalej na północ lub na południe. Na północy znajdziemy góry, raftingi, ciekawe świątynie, niezwykłe plemiona. Na południu czekają nas liczne wyspy, rajskie plaże i lazur Morza Andamańskiego. Gdzieś po drodze warto zahaczyć o jeden z tajskim parków narodowych takich jak Erawan z majestatycznym wodospadem, Sam Roi Yot z ogromną jaskinią czy Khao Sok z bezkresnym jeziorem Cheow Lan.
Indie Południowe. W listopadzie kończy się pora monsunowa i zaczyna się przyjemna pogoda, idealna na zwiedzanie. Do południa zaliczę też zachód ze stanem Maharashtra, gdyż tam właśnie możecie się dostać bezpośrednio z Polski. Kilka razy w tygodniu LOT wysyła samoloty do Mumbaju skąd możecie zacząć swoją południowoindyjską przygodę. Najpierw warto ruszyć nieco na północ w kierunku Aurangabadu, który jest świetną bazą wypadową do zwiedzania mistycznych jaskiń Ajanty i Ellory. Kierując się w dół na południe nocnym pociągiem możemy dotrzeć do stanu Goa – zwiedzić jego zabytkową stolicę Panjim i odpocząć nad brzegiem morza. Kawałek dalej wzdłuż wybrzeża docieramy do kolejnego stanu – Karnataka. Odbijamy na północ w kierunku Hampi, gdzie znajdują się pozostałości wspaniałej cywilizacji imperium Widżajanagar. Z Hampi możemy jechać prosto do stolicy Karnataki, Bengaluru lub zatrzymać się po drodze w Chikmangalore, słynącym z kawy i najostrzejszych papryczek chili. Sam Bangalore jako metropolia może nie wydać się zbyt ciekawy, bo trzeba znać jego sekrety, by móc się zachwycić. Ale zaledwie trzy godziny jazdy autobusem dzieli Bangalore od kulturalnej stolicy stanu, miasta Majsur. Tutaj obowiązkowym punktem jest zwiedzanie Mysore Palace. Następnym ciekawym pomysłem jest pobyt w Kabini, skąd można wybrać się na jungle safari w Parku Narodowym Nagarhole. Żyją tu m.in. słonie, tygrysy i czarna pantera. Będąc na południu nie można ominąć stanu Kerala. Miejsce to słynie z herbacianych tarasów w Munnarze i rozlewisk w Alappey. Całodzienny rejs z noclegiem na łodzi jest niezwykle przyjemny. Na koniec możemy zajrzeć jeszcze do Tamil Nadu. Tutaj znajduje się najbardziej wysunięty na południe kraniec Indii – przylądek Komoryn, miasto przyszłości Auroville oraz liczne zabytkowe świątynie wspaniałej niegdyś dynastii Czampa.
Masz ochotę lepiej poznać Azję? Marzy Ci się podróż na daleki Wschód, ale nie wiesz od czego zacząć? Masz małe dziecko i boisz się dalekiej wyprawy? Napisz do nas! Pomożemy. Przygotujemy dla Ciebie program lub możesz dołączyć do jednej z naszych grup.
Tekst: Aleksandra Zalewska
Zdjęcia na licencji Canva Pro
Dodaj komentarz
Komentarze